Banka na wietrze
Dawno temu kiedy mialam dziewiec lat wybralam
sie do sklepu. Kupilam sloik do robienia
baniek mydlanych. Wrociwszy do domu puscilam pare baniek mydlanych. Niektore
z nich sie rozpr
ysly.
Wydmuchalam nastepna duza banke mydlana i
wskoczylam do niej.
Zrobilam sie mniejsza. Szybowalam wysko po
niebie. Widzialam wiele kolorow, malutkie dzieci i malych ludzikow, malutkie
samochody, male domy, i male drzewa. Wiatr unosil Banke. Wolalam glosno
ludzi, ale oni nie slyszeli mnie. Wolalam i wolalam ludzi.
Balam sie i nie chcialam by moja banka prysnela. Chcialam miec
spadochron w mojej bance mydlanej, aby czuc sie bezpieczniej. Patrzylam
wokol na misto. Widzialam wielkie domy, wielkich ludzi, duze
samochody, duze dzieci, i duze drzewa. OH! NIE ! Moja banka mydlana
schodzila w dol. Krzyczalam ale nikt mnie nie slyszal.
Nagle moja banka mydlana pekla. Spadlam z
powietrza i lezalam na trawie. Bylo mi smutno, ze moja banka
prysnela. Zapragnelam nowej banki.
Poszlam do sklepu i kupilam wiecej sloikow do
puszczania baniek. Zrobilam wiecej baniek. Wydmuchalam olbrzymia banke. Nie
chcialam byc w tej bance i ukrylam sie pod domem. Banka pekla z duzym
hukiem. Brat moj wyszedl zobaczyc skad ten duzy huk. Moja mam tez wyszla
zobaczyc skad ten huk. Opowiedzialm bratu co sie stalo. Robilismy wiecej
baniek i patrzylismy na nie jak szybuja w powietrzu. Nagle moj brat
zrobil duza banke i wskoczyl do niej. Banka zaczela sie oddalac. OH!
Znowu... NIE!